*perspektywa Louisa*
Śmieliśmy się z Hazzy, no ale cóż zrobić jak się chłopak zakochał. Trzeba im tylko pomóc się zejść. Kiedy doszliśmy na plażę wybuchła ulewa, a zaraz potem zaczęła się burza. Od razu pozbieraliśmy się do kupy i pobiegliśmy w stronę domku. Niestety pech chciał, że zaczęło coraz bardziej badać i zrobiło się już błoto. Ledwo szliśmy, a do tego jeszcze się zgubiliśmy przez Nialla, który histeryzował co z nami teraz będzie i co się dzieję z Agathą. Na szczęście był z nami Dady Direction i wszystko ogarnął. Po jakimś czasie doszliśmy do domu, gdzie czekali na nas Aga przytulająca się do Harrego i chyba już śpiąca i wściekły Styles.
*perspektywa Harrego*
Stałem tak i przytulałem mój jedyny skarb do siebie. Po czasie zauważyłem, że ze strachu i zmęczenia zasnęła mi w ramionach. Po jakiś dziesięciu minutach w końcu dotarli przemoczeni cali chłopacy. Myślałem, że ich tam rozszarpię.
-UU...widać, że Agatha ma nowego chłopaka. - zaczął naśmiewać się Zayn i Lou. Po części to prawdę mówili, ale nie zdawali sobie z tego sprawy. Niall ciągle coś marudził co on zrobił, że zostawił samą Age. Nikt go już nie umiał uspokoić, dopiero jak zobaczył, że śpi mi w ramionach wyłączył katarynkę. Weszliśmy do domu i od razu zaniosłem do łóżka. Ściągnąłem jej przemoczoną bluzkę i spodnie. I przykryłem kołdrą, a sam położyłem się koło niej. Zaczęła się kręcić, chyba nie umiała miejsca sobie znaleźć, aż w końcu położyła się na mojej klatce piersiowej, uspokoiła się i spała dalej, a ja głaskałem ją i bawiłem się jej włosami.
*perspektywa Liama*
Kiedy doszliśmy czekał już na nas przemoczony Hazza z Agathą. Był nie źle wkurzony, w sumie nie dziwie mu się. Zastanawia mnie tylko jedno, dlaczego oni chcą się tak bardzo odegrać na chłopakach. No ale cóż to nie moja sprawa. Po wejściu każdy poszedł do swojego pokoju wziąść ciepła kąpiel i przebrać się. Jak byłem już gotowy postanowiłem zejść na dół i zrobić kakao.
*perspektywa Agathy*
Zaczęła się przebudzać, bo było mi już nie wygodnie i po za tym miałam dość. Kiedy już zupełnie byłam przytomna zdałam sobie sprawę, że leżę na Harrym i go przytulam, a on mnie obejmował. Nie powiem od razu zrobiło mi się miło. Tak smacznie spał, że nie chciałam go budzić, delikatnie wyszłam z jego objęć i z pod kołdry. wtedy zobaczyłam, że jestem w samej bieliźnie. Muszę to z nim potem wyjaśnić. Wyciągnęłam z szafy jakieś ciuchy na przebranie i poszłam do łazienki. Umyłam się, ubrałam, popatrzyłam na Hazze i zeszłam na dół do salonu. Po drodze wstąpiłam do kuchni gdzie spotkałam Liama. Pogadałam z nim chwile jak to sie zgubili i nie mogli trafić do domu. Również o tym, że zastali mnie i Harrego całych przemoczonych i mnie śpiącą w jego ramionach i to jak się z nas Lou z Zaynem naśmiewali z tego. Zrobiłam sobie herbatę i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor, a tam pierwsze co wyskoczyło to informacja dziennikarzy, że 1D zrobiło sobie wakacje chcąc odpocząć przed trasą. Jakoś mnie to nie zainteresowało, ale po chwili do mnie doszły słowa dziennikarki "One Direction planuje wyjechać w wielką trasę światową za miesiąc chcą ją rozpocząć...". Wkurzyłam się na nich, że nie raczyli mnie o niej poinformować, ale znając tą bandę debili powiedzieli by mi dopiero dzień przed wyjazdem, więc się uspokoiłam. Zastanawiało mnie tylko kiedy oni chcą mnie o tym poinformować. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Horana:
- Co tak sama siedzisz ?
- A oglądam telewizję w spokoju.
- No właśnie widzę, jak oglądasz, chyba o czymś myślisz. - zaśmiał się
- Przed tobą raczej nic nie ukryję.
- Nie, coś jednak ukryjesz...- zamyślił się
- A co ?
- To co czujesz i myślisz.
- Może...- przeciągnęłam i zaśmiałam się. Po chwili razem z Niallem śmiałam się w najlepsze. Postanowiliśmy, zrobić chłopakom dowcip, który miał polegać na tym, że ja będę udwać pustą dziewczynę, a mój "ojczulek" ma nic nie jeść do puki reszta nie zorientuje się o co chodzi. Szczerze ? Nie wierzę w to, że się to uda, ale spróbować zawsze można. Ja się swojej próby nawet nie zdążyłam podjąć, a Payne już rozpoznał, że coś jest nie tak. Za to Horana jakoś szybko nie rozpoznali.
*godzina 19*
Nadal leje i coś czuję, że szybko nie przestanie. Siedzimy wszyscy w salonie i oglądamy jakąś durną komedię, której tytułu nie pamiętam, bo jest tak nudna. Siedzę po między Harrym, a Niallem. No jakżeby inaczej nie mogło być. Każdy już zamula, Zayn śpi w fotelu, Liam leży na podłodze i coś marudzi, że mu nie wygodnie, Louis ciągle chrupie marchewki i coś szepcze Hazzie na ucho. Niall ledwo co powstrzymuje się od nie jedzenia i przytula poduszkę, a Harry przytakuje Lou i potajemnie próbuje mnie przytulić, tzn. kładzie swoją głowę na ramieniu i lewą ręką głaszcze plecy. Nawet jest to dość przyjemne. Nagle wielki huk, oprzytomniał wszystkich, a ja ze strachu przytuliłam najmocniej jak potrafię Stylesa.
- Spokojnie Agatha, to pewnie tylko burza. - próbował uspokoić mnie loczek, ale jakoś mu to nie wychodziło. Po chwili zgasł prąd.
- Dobra ludzie, znowu nam prąd burza odcięła, nie ma sensu tego naprawiać. Więc ja i Zayn pójdziemy szukać jakiś świec albo latarek. - powiedział Dady Direction.
- Ale czemu ja ? - zaczął się wymigiwać Mulat.
- Bo tak zadecydował Liam. - powiedział Harry i obydwoje opuścili pokój. Po jakiś pięciu minutach wrócili i zrobiło się jaśniej.
- To co robimy ? - spytał Lou
- No jak to co ! Gramy w butelkę ! - krzyknął Zayn z Niallem, Harry i Liam na mnie spojrzeli, a ja powiedziałam:
- No dobra, ale pod warunkiem.
- Jakim ? - spytał Malik
- Na pytanie, prawde i zadanie, które nie będzie pod zachowaniem erotycznym.
- Okey. - krzyknęła cała piątka chórkiem i usiedliśmy wszyscy na podłodze w kółku.
- Kto pierwszy ? - spytał Niall
- Ja ! - wydarł się pan pasiasty i tak właśnie zaczęła się zabawa. Lou wylosował Harrego.
- Pytanie czy zadanie ? - spytał go
- Pytanie - odpowiedział
*perspektywa Harrego*
Zaczęliśmy grać w butelkę, oczywiście zaczynał Lou i wypadło na mnie.
- Pytanie czy zadanie ? - spytał mnie
- Pytanie. - odpowiedziałem, po chwili zamyślenia powiedział :
- Podoba Ci się Agatha ?
- Tylko szczerze ! - krzyknął Zayn. Po prostu wiedziałem, że zaplanowali to. Po chwili namysłu powiedziałem :
- Tak.
- Tylko tak nic więcej ? - dopytywał Louis, nie dawał za wygraną.
- Chciałeś wiedzieć czy mi się podoba czy nie ?
- No tak.
- No więc masz odpowiedź, nie prosiłeś mnie przecież o monolog. - po woli zaczynało mnie to wkurzać, a to był dopiero początek znając ich.
- Dobra chłopaki spokój ! - krzyknęła Aga.
- Ok, no to kręcę. - i powróciliśmy do gry. Wypadło na Malika.
- Pytanie czy zadanie ? - spytałem
- Pytanie
- Co byś zrobił jakby na świecie zbiły się wszystkie lustra? - mina Zayna bezcenna, chwile się zamyślił i odpowiedział:
- Nie wiem, chyba bym nie przeżył, bym co chwile przeglądał się w rzeczach, które odbijają. - wszyscy wybuchliśmy śmiechem, aż nas Liam nie uspokoił. Zakręcił Malik i wypadło na Agathe, wybrała pytanie.
- Jaki typ facetów ci się podoba?
- A co Malik chcesz wiedzieć czy masz u niej szanse? - rzucił Lou, no jak on coś powie to już koniec świata.
- No to tak, na pewno wyżsi ode mnie, najlepiej dobrze zbudowani, z długimi włosami, najlepiej brązowymi...- i tak zaczęła wymieniać cechy opisujące mnie dalej.
***
HEJ :**
Przepraszam, że tak późno dodaje, nie będę się tłumaczyć, bo pewnie Was to i tak nie obchodzi. Na szczęście idą wakacje i częściej będę tu pisać. Mam nadzieję, że się podoba. Do następnego <33 ~Agula
wtorek, 18 czerwca 2013
sobota, 11 maja 2013
Rozdział XVII
*perspektywa Harrego*
Wparowali jak nie wiem co i stali jak słupy soli, nie potrafili się wypowiedzieć. No nie ukrywali, że byli w szoku, że Agatha śpi w moim łóżku. W końcu Louis się odezwał :
- No proszę co my tu mamy...- i nagle Zayn i Niall wybuchli śmiechem, a ja na to :
- Co was tak śmieszy ?
- to, że Aga jest w twoim łóżku. - powiedział Malik
- A kto powiedział, że to moje łóżko ? - spytałem
- Stary ty zawsze na nim śpisz. - powiedział Lou
- Dobra wynocha mi stąd, bo ją jeszcze obudzicie. - powiedziałem i zacząłem wywalać ich z pokoju. Po chwili ich wypchałem, zatrzasnąłem drzwi i zamknąłem je na klucz. I usłyszałem jakiś donośny śmiech, a była to Aga.
*perspektywa Agathy*
Zaczęłam się przebudzać, poczułam jak ktoś kładzie mnie na poduszkę i wstaje z łóżka. Nagle usłyszałam jakąś rozmowę, pewnie to chłopaki wrócili do domu i musieli tu wejść. Wstałam z łóżka jak gdyby nic i poszłam do łazienki, a oni tego nie zauważyli. Kiedy weszłam do łazienki przypomniało mi się, że nie wzięłam ciuchów na przebranie. Słyszałam dalej jakieś śmiechy więc postanowiłam się umyć, a potem zawołać kogoś, żeby mi przyniósł coś na przebranie. Nalałam wody do wanny, rozebrałam się i zanurzyłam się w ciepłej wodzie. Po chwili mój relaks musiał ktoś oczywiście przerwać. Najpierw cichutkie pukanie do drzwi, ja nie reaguję, później trochę głośniejsze, a ja nadal nic. Chwilę potem słuszę, że ktoś nie daje za wygraną i ciągle puka w te drzwi, a 5 minut później woła :
- Agatha utopiłaś się czy coś ! - słyszę zachrypnięty głos i wiem, że to już mój chłopak. Zastanawia mnie jedno dlaczego on jeszcze na klamkę nie nacisnął, żeby sprawdzić czy otwrtę. I wtedy zdałam sobię sparwę z tego, że ja nie zamknęłam się w łazience.
- Naciśnij klamkę ! - krzyknęłam i po chwili Harry stał już w pomieszczeniu. Oczywiście jak mnie zobaczył stanął jak słup soli i nie wiedział co ma zrobić.
- Powiesz coś w końcu ? - spytałam
- Jee...jeste....jesteśś...pięękna...- jąkał się, a ja czułam jak rumienią mi się policzki.
- Przyniesiesz mi jakieś ciuchy na przebranie, bo zapomniałam wziąć ze sobą ?
- Pewnie skarbie, jakieś konkretne życzenia ?
- Nie, dzisiaj mój ubiór pozostawiam tobie.
- hmmm...ja na moje to mogłabyś być naga. - zamyślił się, a ja chlusnęłam mu wodą z wanny. Ten oburzył się i wyszedł z łazienki, ja wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem, zawiązując go na biuście. Stałam i wpatrywałam się w moje odbicie w lustrze. Nagle poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Już wiedziałam, że to Hazza, przytulił mnie od tyłu i dał buziaka w policzek.
- Jesteś piękna i do tego moja. - szepnął mi na ucho, a ja złapałam wielkiego buraka.
- A jak się rumienisz jeszcze piękniejsza. - ponownie szepnął, co wywołało u mnie dreszcze. Odwróciłam się do niego stanęłam na palcach, żeby móc go pocałować, ale to nic nie dało. Lecz Styles widząc co chce zrobić nachylił się nade mną i pocałował mnie. Staliśmy tak i lizaliśmy się bardzo namiętnie jak usłyszeliśmy czyjeś chrząknięcie. Od razu odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni i spojrzeliśmy w stronę drzwi. Stał tam Liam, a ja odetchnęłam z ulgą, że to właśnie on tam stoi, a nie kto inny.
- Następnym razem zamykajcie drzwi. - pouczył nas
- Liam to nie tak jak myślisz...- zaczął tłumaczyć nas Harold, ale Payne mu przerwał :
- Dobra nie tłumaczcie się, ja tam się cieszę, że jesteście razem tylko jednego nie rozumiem.
- A czego ? - spytałam go
- Dlaczego jeszcze nie powiedzieliście, że jesteście ze sobą ?
- Wiesz, na razie chcemy, żeby to była tajemnica. Chcemy się odegrać na pewnych dwóch osobach. - powiedział loczek i pocałował w polik.
- Aaa...jasne, czyli mam siedzieć na razie cicho, żeby was nie wydać ? - spytał
- Tak - przytaknęliśmy mu
- Tylko musicie jeszcze o czymś wiedzieć. - zaczął się robić jakiś tajemniczy Dady
- O czym ? - spytał Hazz
- Chłopaki próbują was swatać. - jak to usłyszałam wpadłam w niepohamowany śmiech, a zaraz za mną Styles. Liam musiał nas uspokajać, kazał się przebrać i zejść na dół na śniadanie i wyszedł. Jak chciał tak chciałam zrobić. Kiedy chciałam wyrwać się loczkowi z objęć i pójśc do łazienki się ubrać, ten jeszcze brdziej mnie do siebie przyciągną, przytulił i szepnął :
- A może by ci tak pomóc się przebrać ? - ja zaśmiałam się pod nosem i powiedziałam :
- Kochanie moje zboczone, na razie nie zezwalam Ci na taką przyjemność.
- Ale czemu ? - zrobił smutną minkę i zaczął udawać, że zaraz zacznie płakać, chciało mi się śmiać, ale nie mogłam. Uśmiechnęłam się do niego łaskawie i szepnęłam :
- Może za jakiś czas, ale nie teraz, dopóki chłopaki nie wiedzą. Wyślizgnęłam się z jego objęć i poszłam się ubrać. No nie powiem miał chłopak gust i wyczucie stylu. Wybrał mi do ubrania :
- leginsy w paski, będzie afera z Lou,
- t-shirt na krótki rękaw cały czarny, troszkę za duży i miał przyklejone na sobie złote gwiazdki, ćwieki
- jakąś kamizelkę jeansową z ćwiekami na plecach, które tworzyły krzyż.
Do tego zestawu ubrałam jeszcze czarne conversy i wyglądało bosko.
*perspektywa Nialla*
Siedzieliśmy w kuchni i obmyślaliśmy plan działania w stosunku do Harrego i Agathy, Wysłałem Liama, żeby ściągnął ich na śniadanie, a razem z Lou i Zaynem myśleliśmy jak ich ze sobą połączyć. Payne coś długo nie wracał więc zacząłem się już martwić, że coś im powiedział albo coś. W sumie to nie potrzebnie, bo jak o tym myślałem to on zeszedł na dół :
- Zaraz zejdą tylko się przebiorą. - powiedział, a mi w głowie huczało od myśli. Śniadanie jak śniadanie, przebiegło jak zwykle i ja zjadłem najwięcej. Więc czego tu do szczęścia potrzeba teraz ? Niczego, a nie sorry zakochanej pary.
*perspektywa Harrego*
Kiedy byliśmy już po śniadaniu wszyscy poszliśmy do salonu. Tam zaczęliśmy obmyślać p,any na dalszą część dnia. Każdy chiał co innego.
Aga : poopalać się, Niall : jeść, no w sumie nic nowego, Zayn : wrócić do domu, Liam : święty spokój na plaży, Lou : marchewki i popływać, a ja chciałem zostać sam na sam z moją dziewczyną. Ale na razie to nie jest realne.
Wybuchła niezła kłótnia, ale skończyło się na tym, że idziemy na plażę. Kiedy do niej dotarliśmy zaczęło grzmieć, Agatha się wystraszyła,a że ja szedłem koło niej najbliżej. Przytuliłem ją najmocniej jak potrafiłem i szepnąłem na ucho :
- Nic ci nie będzie, to tylko niewinna zimna pogody i pamiętaj, że ze mną jesteś zawsze bezpieczna. - dałem buziaka w policzek i zagadałem do chłopaków.
- Ejj...to chyba nie był dobry pomysł z tą plażą.
- No co ty gadasz Hazz, słońce ci mózg przygrzało czy jak. - powiedział Louis
- Ale grzmi i się Aga boi, to my może lepiej wrócimy do domu, ok ? - nie chciałem się kłócić więc powiedziałem to co mi przyszło do głowy, ale zaraz tego pożałowałem.
- Uuuu...Harry się zakochał, nasz mały Styles kocha Agathę....- zaczął się nabijać ze mnie Zayn, a po chwili dołączył do niego Tomilson. Mówili akurat prawdę tylko nie zdawali sobie z tego sprawy i Agula automatycznie zaczęła się rumienić, a po chwili wystraszył ją kolejny grzmot. Wtedy Niall się obudził, przestał jeść, no nie zupełnie, bo mówił z pełną buzią :
- Dobrze by było jakby ktoś poszedł z moją "córką" do domu, a jak Harry się oferuje to mi nic do tego. - reszta mu przytaknęła i postanowiliśmy wrócić. Gdy już byliśmy pod domem okazało się, że nie mamy od niego kluczy. Nie chciałem mojego skarba zostawić samego, więc zaczęliśmy kombinować jak dostać się do środka. Robiło się coraz ciemniej, ponieważ nadchodziły chmury burzowe. W końcu postanowiliśmy wybić szybę w przedpokoju, innego wyjścia już nie było. Wziąłem jakiś mały kamień leżący koło płotu i rzuciłem nim w szybę, ale to nic nie dało. Próbowałem tak chyba z 15 razy, ale na marne. Już chciałem się poddać, lecz tego nie zrobiłem dla mojej ukochanej. Zaczęło padać, a nie to złe określenie. Zaczęło lać jak z cebra. Nie kombinowałem już jak wejść do domu, bo wiedziałem, że te debile zaraz do domu wrócą. Przytuliłem Agathę i staliśmy pod daszkiem wejścia do domku i modliłem się, żeby jak najszybciej przyszli.
***
HEJ <3 dawno mnie tu nie było ;c Fakt, usprawiedliwiłabym się ale to nie ma sensu. Mam nadzieję, że się podoba, bo mi nie zbyt. Do następnego ;**~Agula
Wparowali jak nie wiem co i stali jak słupy soli, nie potrafili się wypowiedzieć. No nie ukrywali, że byli w szoku, że Agatha śpi w moim łóżku. W końcu Louis się odezwał :
- No proszę co my tu mamy...- i nagle Zayn i Niall wybuchli śmiechem, a ja na to :
- Co was tak śmieszy ?
- to, że Aga jest w twoim łóżku. - powiedział Malik
- A kto powiedział, że to moje łóżko ? - spytałem
- Stary ty zawsze na nim śpisz. - powiedział Lou
- Dobra wynocha mi stąd, bo ją jeszcze obudzicie. - powiedziałem i zacząłem wywalać ich z pokoju. Po chwili ich wypchałem, zatrzasnąłem drzwi i zamknąłem je na klucz. I usłyszałem jakiś donośny śmiech, a była to Aga.
*perspektywa Agathy*
Zaczęłam się przebudzać, poczułam jak ktoś kładzie mnie na poduszkę i wstaje z łóżka. Nagle usłyszałam jakąś rozmowę, pewnie to chłopaki wrócili do domu i musieli tu wejść. Wstałam z łóżka jak gdyby nic i poszłam do łazienki, a oni tego nie zauważyli. Kiedy weszłam do łazienki przypomniało mi się, że nie wzięłam ciuchów na przebranie. Słyszałam dalej jakieś śmiechy więc postanowiłam się umyć, a potem zawołać kogoś, żeby mi przyniósł coś na przebranie. Nalałam wody do wanny, rozebrałam się i zanurzyłam się w ciepłej wodzie. Po chwili mój relaks musiał ktoś oczywiście przerwać. Najpierw cichutkie pukanie do drzwi, ja nie reaguję, później trochę głośniejsze, a ja nadal nic. Chwilę potem słuszę, że ktoś nie daje za wygraną i ciągle puka w te drzwi, a 5 minut później woła :
- Agatha utopiłaś się czy coś ! - słyszę zachrypnięty głos i wiem, że to już mój chłopak. Zastanawia mnie jedno dlaczego on jeszcze na klamkę nie nacisnął, żeby sprawdzić czy otwrtę. I wtedy zdałam sobię sparwę z tego, że ja nie zamknęłam się w łazience.
- Naciśnij klamkę ! - krzyknęłam i po chwili Harry stał już w pomieszczeniu. Oczywiście jak mnie zobaczył stanął jak słup soli i nie wiedział co ma zrobić.
- Powiesz coś w końcu ? - spytałam
- Jee...jeste....jesteśś...pięękna...- jąkał się, a ja czułam jak rumienią mi się policzki.
- Przyniesiesz mi jakieś ciuchy na przebranie, bo zapomniałam wziąć ze sobą ?
- Pewnie skarbie, jakieś konkretne życzenia ?
- Nie, dzisiaj mój ubiór pozostawiam tobie.
- hmmm...ja na moje to mogłabyś być naga. - zamyślił się, a ja chlusnęłam mu wodą z wanny. Ten oburzył się i wyszedł z łazienki, ja wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem, zawiązując go na biuście. Stałam i wpatrywałam się w moje odbicie w lustrze. Nagle poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Już wiedziałam, że to Hazza, przytulił mnie od tyłu i dał buziaka w policzek.
- Jesteś piękna i do tego moja. - szepnął mi na ucho, a ja złapałam wielkiego buraka.
- A jak się rumienisz jeszcze piękniejsza. - ponownie szepnął, co wywołało u mnie dreszcze. Odwróciłam się do niego stanęłam na palcach, żeby móc go pocałować, ale to nic nie dało. Lecz Styles widząc co chce zrobić nachylił się nade mną i pocałował mnie. Staliśmy tak i lizaliśmy się bardzo namiętnie jak usłyszeliśmy czyjeś chrząknięcie. Od razu odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni i spojrzeliśmy w stronę drzwi. Stał tam Liam, a ja odetchnęłam z ulgą, że to właśnie on tam stoi, a nie kto inny.
- Następnym razem zamykajcie drzwi. - pouczył nas
- Liam to nie tak jak myślisz...- zaczął tłumaczyć nas Harold, ale Payne mu przerwał :
- Dobra nie tłumaczcie się, ja tam się cieszę, że jesteście razem tylko jednego nie rozumiem.
- A czego ? - spytałam go
- Dlaczego jeszcze nie powiedzieliście, że jesteście ze sobą ?
- Wiesz, na razie chcemy, żeby to była tajemnica. Chcemy się odegrać na pewnych dwóch osobach. - powiedział loczek i pocałował w polik.
- Aaa...jasne, czyli mam siedzieć na razie cicho, żeby was nie wydać ? - spytał
- Tak - przytaknęliśmy mu
- Tylko musicie jeszcze o czymś wiedzieć. - zaczął się robić jakiś tajemniczy Dady
- O czym ? - spytał Hazz
- Chłopaki próbują was swatać. - jak to usłyszałam wpadłam w niepohamowany śmiech, a zaraz za mną Styles. Liam musiał nas uspokajać, kazał się przebrać i zejść na dół na śniadanie i wyszedł. Jak chciał tak chciałam zrobić. Kiedy chciałam wyrwać się loczkowi z objęć i pójśc do łazienki się ubrać, ten jeszcze brdziej mnie do siebie przyciągną, przytulił i szepnął :
- A może by ci tak pomóc się przebrać ? - ja zaśmiałam się pod nosem i powiedziałam :
- Kochanie moje zboczone, na razie nie zezwalam Ci na taką przyjemność.
- Ale czemu ? - zrobił smutną minkę i zaczął udawać, że zaraz zacznie płakać, chciało mi się śmiać, ale nie mogłam. Uśmiechnęłam się do niego łaskawie i szepnęłam :
- Może za jakiś czas, ale nie teraz, dopóki chłopaki nie wiedzą. Wyślizgnęłam się z jego objęć i poszłam się ubrać. No nie powiem miał chłopak gust i wyczucie stylu. Wybrał mi do ubrania :
- leginsy w paski, będzie afera z Lou,
- t-shirt na krótki rękaw cały czarny, troszkę za duży i miał przyklejone na sobie złote gwiazdki, ćwieki
- jakąś kamizelkę jeansową z ćwiekami na plecach, które tworzyły krzyż.
Do tego zestawu ubrałam jeszcze czarne conversy i wyglądało bosko.
*perspektywa Nialla*
Siedzieliśmy w kuchni i obmyślaliśmy plan działania w stosunku do Harrego i Agathy, Wysłałem Liama, żeby ściągnął ich na śniadanie, a razem z Lou i Zaynem myśleliśmy jak ich ze sobą połączyć. Payne coś długo nie wracał więc zacząłem się już martwić, że coś im powiedział albo coś. W sumie to nie potrzebnie, bo jak o tym myślałem to on zeszedł na dół :
- Zaraz zejdą tylko się przebiorą. - powiedział, a mi w głowie huczało od myśli. Śniadanie jak śniadanie, przebiegło jak zwykle i ja zjadłem najwięcej. Więc czego tu do szczęścia potrzeba teraz ? Niczego, a nie sorry zakochanej pary.
*perspektywa Harrego*
Kiedy byliśmy już po śniadaniu wszyscy poszliśmy do salonu. Tam zaczęliśmy obmyślać p,any na dalszą część dnia. Każdy chiał co innego.
Aga : poopalać się, Niall : jeść, no w sumie nic nowego, Zayn : wrócić do domu, Liam : święty spokój na plaży, Lou : marchewki i popływać, a ja chciałem zostać sam na sam z moją dziewczyną. Ale na razie to nie jest realne.
Wybuchła niezła kłótnia, ale skończyło się na tym, że idziemy na plażę. Kiedy do niej dotarliśmy zaczęło grzmieć, Agatha się wystraszyła,a że ja szedłem koło niej najbliżej. Przytuliłem ją najmocniej jak potrafiłem i szepnąłem na ucho :
- Nic ci nie będzie, to tylko niewinna zimna pogody i pamiętaj, że ze mną jesteś zawsze bezpieczna. - dałem buziaka w policzek i zagadałem do chłopaków.
- Ejj...to chyba nie był dobry pomysł z tą plażą.
- No co ty gadasz Hazz, słońce ci mózg przygrzało czy jak. - powiedział Louis
- Ale grzmi i się Aga boi, to my może lepiej wrócimy do domu, ok ? - nie chciałem się kłócić więc powiedziałem to co mi przyszło do głowy, ale zaraz tego pożałowałem.
- Uuuu...Harry się zakochał, nasz mały Styles kocha Agathę....- zaczął się nabijać ze mnie Zayn, a po chwili dołączył do niego Tomilson. Mówili akurat prawdę tylko nie zdawali sobie z tego sprawy i Agula automatycznie zaczęła się rumienić, a po chwili wystraszył ją kolejny grzmot. Wtedy Niall się obudził, przestał jeść, no nie zupełnie, bo mówił z pełną buzią :
- Dobrze by było jakby ktoś poszedł z moją "córką" do domu, a jak Harry się oferuje to mi nic do tego. - reszta mu przytaknęła i postanowiliśmy wrócić. Gdy już byliśmy pod domem okazało się, że nie mamy od niego kluczy. Nie chciałem mojego skarba zostawić samego, więc zaczęliśmy kombinować jak dostać się do środka. Robiło się coraz ciemniej, ponieważ nadchodziły chmury burzowe. W końcu postanowiliśmy wybić szybę w przedpokoju, innego wyjścia już nie było. Wziąłem jakiś mały kamień leżący koło płotu i rzuciłem nim w szybę, ale to nic nie dało. Próbowałem tak chyba z 15 razy, ale na marne. Już chciałem się poddać, lecz tego nie zrobiłem dla mojej ukochanej. Zaczęło padać, a nie to złe określenie. Zaczęło lać jak z cebra. Nie kombinowałem już jak wejść do domu, bo wiedziałem, że te debile zaraz do domu wrócą. Przytuliłem Agathę i staliśmy pod daszkiem wejścia do domku i modliłem się, żeby jak najszybciej przyszli.
***
HEJ <3 dawno mnie tu nie było ;c Fakt, usprawiedliwiłabym się ale to nie ma sensu. Mam nadzieję, że się podoba, bo mi nie zbyt. Do następnego ;**~Agula
sobota, 13 kwietnia 2013
Rozdział XVI
*perspektywa Agathy*
(przypomnienie)
- " Poszliśmy na plażę , widzieliśmy was , nie chcieliśmy przeszkadzać i nie szukajcie nas bo i tak nie znajdziecie. Zamknęliśmy was w domu i mamy klucze..."
- Że co ???
- No to zostawili nas samych. - stwierdził Harry , a ja kipiałam ze złości.
- No co ty nie powiesz ? - krzyknęłam i pobiegłam do swojego pokoju , zatrzaskując drzwi. Nie wiem co robił Hazza , ale na pewno się mną nie przejął. A może i nie miałam racji.
- Aguś proszę cię otwórz te drzwi , przepraszam no...zawsze jestem taki kiedy nie wiem co mam powiedzieć. -mówił skruszonym głosem , żal mi się go zrobiło i otworzyłam mu te drzwi.
*perspektywa Harrego*
Te debile zostawili mnie samego z Agathą , wiem czemu to robią , ale jeszcze się nie przyznam. Nie ma takiej opcji. Nie dość, że jesteśmy sami, ja ją kocham to jeszcze się na mnie obraziła. Stałem jak głupi pod jej, w sumie to naszymi drzwiami od pokoju i krzyczałem, mówiłem wszystko, żeby mi otworzyła. Po pięciu minutach uległa i mi otworzyła. Wszedłem do środka, wyjaśniłem jej, że tego nie chciałem i wszystko było już ok. Odetchnąłem z ulgą, ale nadal trafił mnie nasz pocałunek.Niby wszystko w porządku, ale ona nie ode pchała, ani nic, tylko go odwzajemniła. Ale mniejsza z tym, ważne, że mi wybaczyła.
- to co teraz będziemy robić ? - spytała, a ja przestałem się zamyślać
- nie wiem, obejrzymy jakiś film ?
- no dobra, ale jaki ?
- zaraz coś wymyślę - poszedłem na dół szukać jakiegoś filmy, były same horrory, pewno Zayn je zabierał dlatego, nagle Aga do mnie przyszła i jej to powiedziałem, nie była zachwycona tą wiadomością. No cóż zrobiłem popcorn i włączyłem film
*perspektywa Agathy*
Te ćwoki zabrali tylko horrory, wiem, że to Zayn. Oberwie mu się za to jak tylko go zobaczę, ale cóż oglądałam razem z Harrym, bo nie było nic lepszego do roboty. Oglądaliśmy, jedliśmy popcorn, aż w pewnym momencie nie zrobiło się na prawdę strasznie. Nie pamiętam tytułu filmu, ale już nigdy więcej go nie obejrzę. Co chwila podskakiwałam, dostałem drgawek, Harry musiał to pewnie zauważyć, ponieważ mnie przytulił i szepnął na ucho :
- Spokojnie, to tylko film.
- Łatwo mówić- odpowiedziałam mu szeptem, na co on przytulił mnie mocniej do siebie, a ja wtuliłam się w jego tors.
- Przy mnie będziesz bezpieczna. - powiedział czułym głosem, tym, który tak bardzo kocham, a on o tym nic nie wiem. Postanowiłam wyznać mu prawdę, już tyle między nami się zadziało, że to już chyba pora.
- Musze Ci coś powiedzieć. - powiedzieliśmy obydwoje równocześnie, aż się przeraziłam.
- Ty pierwszy.
- No dobra, Agatha...nie wiem jak ci to powiedzieć, ale wiesz co ja odkąd pierwszy raz zobaczyłem, wiedziałem, że jesteś inna, wyjątkowa...i od tamtej pory zakochałem się w tobie. - momentalnie zaczęły mi lecieć łzy, łzy szczęścia.
- Boże...- wyszeptałam
- Wiem, że pewnie ty nie odwzajemniasz moich uczyć, ale musiałem ci to powiedzieć, nie umiałem cię...- musiałam mu przerwać pocałunkiem, ponieważ nigdy nie dał mi dojść do słowa. Całowaliśmy się z jakieś pięć minut, a potem się od siebie oderwaliśmy, bo zabrakło już powietrza.
- Harry, to były łzy szczęścia, bo ja ciebie też kocham. - powiedziałam i przytuliłam go. On objął mnie swoimi ramionami i pocałował w czoło.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. - szepnął mi na ucho, tak że przeszedł mnie dreszcz.
- Ja też, ale przez to, że chłopacy nas zostawili, a sami poszli nie powiemy im na razie o tym. zgoda ?
- No pewnie, ciekawe czy będą nas próbowali swatać.
- Jasne, ze tak, tylko przy nich musimy zachowywać się normalnie.
- Sie wie, a teraz choć położymy się, bo już jest późno.
- No, ale że tak razem ? A jak nas przyłapią ?
- Ojj..nie wymyślaj już, a jak nas przyłapią to powiem, że mi zasnęłaś jak oglądaliśmy film. A tak po za tym to nie wiem czy pamiętasz, ale mamy wspólny pokój.
- A no tak.
* perspektywa Harrego*
Właśnie trzymam w ramionach mój cały świat, który wczoraj powiedział mi, że mnie kocha. Ona tak słodko wygląda kiedy śpi, a ja do tego ją tulę. Nie wyobrażam sobie teraz nic lepszego jak to. Po woli nastaje ranek więc nasze zguby pewnie wrócą.
* perspektywa Nialla*
Wracamy do domu. Zostawiliśmy Agathę i Harrego samych w domu na 14 godzin to już chyba wystarczy. Mam nadzieję, że sobie porozmawiali czy coś, bo nie wyrobie z nimi.
- Niall ! - krzyknął Zayn
- Czego ?
- Co ty taki jakiś zamyślony jesteś i o jedzeniu nie gadasz ?
- A tak jakoś martwię się...
- Ula la, stary, ale pojechałeś ty się martwisz?? - zdziwił się
- No tak, chyba nawet powinieneś dobrze wiedzieć czym...- przerwał mi Liam
- a raczej kim.
- no racja - przytaknąłem mu
- Dobra przestań się martwić, to my z Louisem powinniśmy się zamartwiać, że nie ma tu naszych dziewczyn i nie będzie. - mówił Liam
- Jak to ich nie będzie ?
- No normalnie
- Spoko...ejj..może by tak...
- No co ? - niecierpliwił się Zayn
- Byśmy tak pobawili się w "swatkę" ?
- Tylko nie mi ! - obronił się Malik
- Ejj....pięknisiu tu nie chodzi o ciebie tylko o Hazze i Agę. - powiedział Liam
- Aaa...to trza było tak od razu. - zamyślił się mulat
- Louis ! - wydarłem się i od razu pojawił się, razem z chłopakami obmyśliliśmy dalszy plan działania i postanowiliśmy wrócić do domu.
*perspektywa Harrego*
Agatha po woli zaczęła się kręcić, pewnie zaraz się obudzi. Usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi, to pewnie te dupki postanowili do nas wrócić. Po woli położyłem Agulę na poduszce i chciałem pójść zamknąć drzwi od naszego pokoju, ale oni zdążyli już wejść.
***
HEJ <3 PRZEPRASZAM, że tak dawno nic nie dodawałam, ale miałam dyżo na głowie i za to, że jest taki denny i krótki, następny postaram dodać się niedługo. I zapraszam na nowe opowiadanie, które piszę z koleżanką Patrycją :) http://more-than-this-friends.blogspot.com/. Do następnego :*
~Agula
(przypomnienie)
- " Poszliśmy na plażę , widzieliśmy was , nie chcieliśmy przeszkadzać i nie szukajcie nas bo i tak nie znajdziecie. Zamknęliśmy was w domu i mamy klucze..."
- Że co ???
- No to zostawili nas samych. - stwierdził Harry , a ja kipiałam ze złości.
- No co ty nie powiesz ? - krzyknęłam i pobiegłam do swojego pokoju , zatrzaskując drzwi. Nie wiem co robił Hazza , ale na pewno się mną nie przejął. A może i nie miałam racji.
- Aguś proszę cię otwórz te drzwi , przepraszam no...zawsze jestem taki kiedy nie wiem co mam powiedzieć. -mówił skruszonym głosem , żal mi się go zrobiło i otworzyłam mu te drzwi.
*perspektywa Harrego*
Te debile zostawili mnie samego z Agathą , wiem czemu to robią , ale jeszcze się nie przyznam. Nie ma takiej opcji. Nie dość, że jesteśmy sami, ja ją kocham to jeszcze się na mnie obraziła. Stałem jak głupi pod jej, w sumie to naszymi drzwiami od pokoju i krzyczałem, mówiłem wszystko, żeby mi otworzyła. Po pięciu minutach uległa i mi otworzyła. Wszedłem do środka, wyjaśniłem jej, że tego nie chciałem i wszystko było już ok. Odetchnąłem z ulgą, ale nadal trafił mnie nasz pocałunek.Niby wszystko w porządku, ale ona nie ode pchała, ani nic, tylko go odwzajemniła. Ale mniejsza z tym, ważne, że mi wybaczyła.
- to co teraz będziemy robić ? - spytała, a ja przestałem się zamyślać
- nie wiem, obejrzymy jakiś film ?
- no dobra, ale jaki ?
- zaraz coś wymyślę - poszedłem na dół szukać jakiegoś filmy, były same horrory, pewno Zayn je zabierał dlatego, nagle Aga do mnie przyszła i jej to powiedziałem, nie była zachwycona tą wiadomością. No cóż zrobiłem popcorn i włączyłem film
*perspektywa Agathy*
Te ćwoki zabrali tylko horrory, wiem, że to Zayn. Oberwie mu się za to jak tylko go zobaczę, ale cóż oglądałam razem z Harrym, bo nie było nic lepszego do roboty. Oglądaliśmy, jedliśmy popcorn, aż w pewnym momencie nie zrobiło się na prawdę strasznie. Nie pamiętam tytułu filmu, ale już nigdy więcej go nie obejrzę. Co chwila podskakiwałam, dostałem drgawek, Harry musiał to pewnie zauważyć, ponieważ mnie przytulił i szepnął na ucho :
- Spokojnie, to tylko film.
- Łatwo mówić- odpowiedziałam mu szeptem, na co on przytulił mnie mocniej do siebie, a ja wtuliłam się w jego tors.
- Przy mnie będziesz bezpieczna. - powiedział czułym głosem, tym, który tak bardzo kocham, a on o tym nic nie wiem. Postanowiłam wyznać mu prawdę, już tyle między nami się zadziało, że to już chyba pora.
- Musze Ci coś powiedzieć. - powiedzieliśmy obydwoje równocześnie, aż się przeraziłam.
- Ty pierwszy.
- No dobra, Agatha...nie wiem jak ci to powiedzieć, ale wiesz co ja odkąd pierwszy raz zobaczyłem, wiedziałem, że jesteś inna, wyjątkowa...i od tamtej pory zakochałem się w tobie. - momentalnie zaczęły mi lecieć łzy, łzy szczęścia.
- Boże...- wyszeptałam
- Wiem, że pewnie ty nie odwzajemniasz moich uczyć, ale musiałem ci to powiedzieć, nie umiałem cię...- musiałam mu przerwać pocałunkiem, ponieważ nigdy nie dał mi dojść do słowa. Całowaliśmy się z jakieś pięć minut, a potem się od siebie oderwaliśmy, bo zabrakło już powietrza.
- Harry, to były łzy szczęścia, bo ja ciebie też kocham. - powiedziałam i przytuliłam go. On objął mnie swoimi ramionami i pocałował w czoło.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. - szepnął mi na ucho, tak że przeszedł mnie dreszcz.
- Ja też, ale przez to, że chłopacy nas zostawili, a sami poszli nie powiemy im na razie o tym. zgoda ?
- No pewnie, ciekawe czy będą nas próbowali swatać.
- Jasne, ze tak, tylko przy nich musimy zachowywać się normalnie.
- Sie wie, a teraz choć położymy się, bo już jest późno.
- No, ale że tak razem ? A jak nas przyłapią ?
- Ojj..nie wymyślaj już, a jak nas przyłapią to powiem, że mi zasnęłaś jak oglądaliśmy film. A tak po za tym to nie wiem czy pamiętasz, ale mamy wspólny pokój.
- A no tak.
* perspektywa Harrego*
Właśnie trzymam w ramionach mój cały świat, który wczoraj powiedział mi, że mnie kocha. Ona tak słodko wygląda kiedy śpi, a ja do tego ją tulę. Nie wyobrażam sobie teraz nic lepszego jak to. Po woli nastaje ranek więc nasze zguby pewnie wrócą.
* perspektywa Nialla*
Wracamy do domu. Zostawiliśmy Agathę i Harrego samych w domu na 14 godzin to już chyba wystarczy. Mam nadzieję, że sobie porozmawiali czy coś, bo nie wyrobie z nimi.
- Niall ! - krzyknął Zayn
- Czego ?
- Co ty taki jakiś zamyślony jesteś i o jedzeniu nie gadasz ?
- A tak jakoś martwię się...
- Ula la, stary, ale pojechałeś ty się martwisz?? - zdziwił się
- No tak, chyba nawet powinieneś dobrze wiedzieć czym...- przerwał mi Liam
- a raczej kim.
- no racja - przytaknąłem mu
- Dobra przestań się martwić, to my z Louisem powinniśmy się zamartwiać, że nie ma tu naszych dziewczyn i nie będzie. - mówił Liam
- Jak to ich nie będzie ?
- No normalnie
- Spoko...ejj..może by tak...
- No co ? - niecierpliwił się Zayn
- Byśmy tak pobawili się w "swatkę" ?
- Tylko nie mi ! - obronił się Malik
- Ejj....pięknisiu tu nie chodzi o ciebie tylko o Hazze i Agę. - powiedział Liam
- Aaa...to trza było tak od razu. - zamyślił się mulat
- Louis ! - wydarłem się i od razu pojawił się, razem z chłopakami obmyśliliśmy dalszy plan działania i postanowiliśmy wrócić do domu.
*perspektywa Harrego*
Agatha po woli zaczęła się kręcić, pewnie zaraz się obudzi. Usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi, to pewnie te dupki postanowili do nas wrócić. Po woli położyłem Agulę na poduszce i chciałem pójść zamknąć drzwi od naszego pokoju, ale oni zdążyli już wejść.
***
HEJ <3 PRZEPRASZAM, że tak dawno nic nie dodawałam, ale miałam dyżo na głowie i za to, że jest taki denny i krótki, następny postaram dodać się niedługo. I zapraszam na nowe opowiadanie, które piszę z koleżanką Patrycją :) http://more-than-this-friends.blogspot.com/. Do następnego :*
~Agula
wtorek, 19 marca 2013
Rozdział XV
*perspektywa Zayna*
Myślałem , że się przewidziałem. Zawsze jeździmy do domków , podobnych do naszego , ale to już było przegięcie. Jakaś stara ruina stała przed nami , już chciałem zabić Harrego , przecież to on wymyślił wyjazd. Lecz po chwili przypomniało mi się , że Liam również wybierał tą chatkę. Nagle nasz Dady wyskoczył z pomysłem wejścia do środka. Ja się modliłem , żeby był tam tylko prąd i woda. Kiedy weszliśmy do środka przeżyłem szok , jednak pozory mylą.
*perspektywa Harrego*
Sam widok tego domu , już wszystkich odstrasza. Niby na zdjęciu wyglądał inaczej , ale mniejsza o to. Ważne , że w środku jest to co nam potrzebne. Nawet pełna lodówka dla Nialla , ale znając życie po godzinie będzie pusta. To co mamy tu jest w miarę tak jak u nas tylko ściany są ciemne. Niczym innym się nie różni.
- No , no , no nie spodziewałem się czegoś takiego w środku. - powiedziała Aga
- No ja też. - przyznał jej rację Zayn
- Ej , a ile jest pokoi ? - zapytał z pełną buzią ( nie no to już jest przesada , ile do cholery można jeść ? ) Niall
- nie wiem - odpowiedziałem , sam się zastanawiając
- A ja tak ! - wykrzyczał mi do ucha Liam
- No to ile ? - spytał Lou
- cztery - mówił z bananem na twarzy , byłem w szoku lecz po chwili wpadłem na pomysł.
- A po ile osób ? - spytałem
- dwu - odpowiedział Dady , normalnie jestem w raju.
- Czyli tak , Zayn i Niall razem , Louis czeka na El , Liam czeka na Dan , a ja z Agathą , pasuje ? - powiedziałem , te ostatnie słowa mówiłem z zakołopotaniem.
- Pasuje ! - krzyknęli chłopaki
- Ale czemu ja mam mieć pokój z Tobą ? Nie mogą z mym opiekunem ? - mówiła do mnie moja ukochana , wiedziałem , że o to zapyta.Nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć , ale nagle mnie olśniło :
- A chcesz dzielić pokój z największym bałaganiarzem i nie mieć nic do jedzenia ?
- No nieee...- przeciągała i po chwili wybuchła głupkowatym śmiechem
- To nie marudź i idziemy na górę wybrać sobie pokój , a oni niech się kłócą - po tych słowach pokazałem jej goniących się Horana z Malikiem , Liama , który próbował ich uspokoić i Lousia całującego marchewki.
*perspektywa Agathy*
Nie wiedziałam , po co Stylesowi tak zależy że byśmy mieli razem pokój . W sumie nie ukrywam podobał mi się ten pomysł. Wybraliśmy sobie pierwsi nasze tym czasowe "mieszkanko". Wybraliśmy sobie największy pokój jaki się dało i do tego jako jedyny miał łazienkę. To nam się udała , ciekawe jak chłopaki na to zareagują.
- Ludzie pomocy ! - wpadł do naszego pokoju zdyszany Niall , jak go zobaczyłam to śmiać mi się chciało , ale na chwilę wystopowałam.
- Co się stało ? - spytałam
- Schowajcie mnie , bo nie dadzą mi spokoju ! - krzyczał mój ojczulek. Hahahh....jak ja uwielbiam , go tak przezywać.
- Ok ! -powiedziałam , równo z Hazzą i kazaliśmy mu wejść do łazienki. Po chwili w sypialni pojawili się Zayn z Liamem. Spytali gdzie Horan , oczywiście powiedzieliśmy , że nie wiemy gdzie jest i poszli. Niller nawet nie wiem kiedy zniknął i zostałam sama z Harrym. Byliśmy już rozpakowani , chciałam zejść na dół , ale lokowaty był szybszy i mnie zatrzymał.
- A panienka to do kąd się wybiera ? - spytał mnie i przytulił. Czułam te jego boskie perfumy...Ahh...uspokoić się muszę.
- No na dół. A gdzie indziej mam iść ?
- A myślałem , że porozmawiamy ? - zrobił smutną minkę , postanowiłam pocałować go w policzek , lecz z nic z tego nie wyszło , bo przekręcił tak głowę , że się pocałowaliśmy. Normalnie byłam w siódmym niebie , motyle w brzuchu , ale nie mogłam go długo całować , bo by się domyślił co czuję. Oderwałam się od niego i poszłam usiąść na łóżko. Nagle poczułam jak zostaje obejmowana przez Stylesa.
- Przepraszam , nie chciałem , żeby tak wyszło....- zaczął się tłumaczyć
- Dobra , nie tłumacz się. Stało się to się nie odstanie. - uśmiechnęłam się , na co on mnie przytulił.
- Idziemy do reszty ? - spytał
- No jasne , bo jeszcze trochę to się pozabijają. - śmialiśmy się jak opętani i poszliśmy na dół gdzie zdziwiła nas cisza. Poszliśmy do kuchni , nikogo tam nie było w salonie tak samo. Weszłam do łazienki i zostałam całe zamazane lustro. Oczywiście moją czerwoną szminką , musieli to zrobić. Jakoś bez niej przeżyję , bo i tak wolę błyszczyk.
- Panie Haroldzie Edwardzie Styles ! Rusz te swoje cztery litery i do łazienki przyjdź ! - wydarłam się , a on po chwili już był.
- Co się tak drzesz młoda ?
- Tylko nie młoda ! I patrz jaką miłą wiadomość te ćwoki nam zostawili. - wskazałam na lustro.
- Dobra...poczekaj spróbuję odczytać co tam odpisali...- zamyślił się chwilę
- Już wiem !
- No to mów
- " Poszliśmy na plażę , widzieliśmy was , nie chcieliśmy przeszkadzać i nie szukajcie nas bo i tak nie znajdziecie. Zamknęliśmy was w domu i mamy klucze..."
- Że co ???
***
Hej <33 Dawno mnie nie było , bo brak weny i za dużo nauki ;c Postanawiam poprawę ! lecz nic nie obiecuję , mam nadzieję , że się podoba :D Liczę na jakieś komentarze :) I przepraszam , że taki krótki , ale tak ma być :>
~Agula
Myślałem , że się przewidziałem. Zawsze jeździmy do domków , podobnych do naszego , ale to już było przegięcie. Jakaś stara ruina stała przed nami , już chciałem zabić Harrego , przecież to on wymyślił wyjazd. Lecz po chwili przypomniało mi się , że Liam również wybierał tą chatkę. Nagle nasz Dady wyskoczył z pomysłem wejścia do środka. Ja się modliłem , żeby był tam tylko prąd i woda. Kiedy weszliśmy do środka przeżyłem szok , jednak pozory mylą.
*perspektywa Harrego*
Sam widok tego domu , już wszystkich odstrasza. Niby na zdjęciu wyglądał inaczej , ale mniejsza o to. Ważne , że w środku jest to co nam potrzebne. Nawet pełna lodówka dla Nialla , ale znając życie po godzinie będzie pusta. To co mamy tu jest w miarę tak jak u nas tylko ściany są ciemne. Niczym innym się nie różni.
- No , no , no nie spodziewałem się czegoś takiego w środku. - powiedziała Aga
- No ja też. - przyznał jej rację Zayn
- Ej , a ile jest pokoi ? - zapytał z pełną buzią ( nie no to już jest przesada , ile do cholery można jeść ? ) Niall
- nie wiem - odpowiedziałem , sam się zastanawiając
- A ja tak ! - wykrzyczał mi do ucha Liam
- No to ile ? - spytał Lou
- cztery - mówił z bananem na twarzy , byłem w szoku lecz po chwili wpadłem na pomysł.
- A po ile osób ? - spytałem
- dwu - odpowiedział Dady , normalnie jestem w raju.
- Czyli tak , Zayn i Niall razem , Louis czeka na El , Liam czeka na Dan , a ja z Agathą , pasuje ? - powiedziałem , te ostatnie słowa mówiłem z zakołopotaniem.
- Pasuje ! - krzyknęli chłopaki
- Ale czemu ja mam mieć pokój z Tobą ? Nie mogą z mym opiekunem ? - mówiła do mnie moja ukochana , wiedziałem , że o to zapyta.Nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć , ale nagle mnie olśniło :
- A chcesz dzielić pokój z największym bałaganiarzem i nie mieć nic do jedzenia ?
- No nieee...- przeciągała i po chwili wybuchła głupkowatym śmiechem
- To nie marudź i idziemy na górę wybrać sobie pokój , a oni niech się kłócą - po tych słowach pokazałem jej goniących się Horana z Malikiem , Liama , który próbował ich uspokoić i Lousia całującego marchewki.
*perspektywa Agathy*
Nie wiedziałam , po co Stylesowi tak zależy że byśmy mieli razem pokój . W sumie nie ukrywam podobał mi się ten pomysł. Wybraliśmy sobie pierwsi nasze tym czasowe "mieszkanko". Wybraliśmy sobie największy pokój jaki się dało i do tego jako jedyny miał łazienkę. To nam się udała , ciekawe jak chłopaki na to zareagują.
- Ludzie pomocy ! - wpadł do naszego pokoju zdyszany Niall , jak go zobaczyłam to śmiać mi się chciało , ale na chwilę wystopowałam.
- Co się stało ? - spytałam
- Schowajcie mnie , bo nie dadzą mi spokoju ! - krzyczał mój ojczulek. Hahahh....jak ja uwielbiam , go tak przezywać.
- Ok ! -powiedziałam , równo z Hazzą i kazaliśmy mu wejść do łazienki. Po chwili w sypialni pojawili się Zayn z Liamem. Spytali gdzie Horan , oczywiście powiedzieliśmy , że nie wiemy gdzie jest i poszli. Niller nawet nie wiem kiedy zniknął i zostałam sama z Harrym. Byliśmy już rozpakowani , chciałam zejść na dół , ale lokowaty był szybszy i mnie zatrzymał.
- A panienka to do kąd się wybiera ? - spytał mnie i przytulił. Czułam te jego boskie perfumy...Ahh...uspokoić się muszę.
- No na dół. A gdzie indziej mam iść ?
- A myślałem , że porozmawiamy ? - zrobił smutną minkę , postanowiłam pocałować go w policzek , lecz z nic z tego nie wyszło , bo przekręcił tak głowę , że się pocałowaliśmy. Normalnie byłam w siódmym niebie , motyle w brzuchu , ale nie mogłam go długo całować , bo by się domyślił co czuję. Oderwałam się od niego i poszłam usiąść na łóżko. Nagle poczułam jak zostaje obejmowana przez Stylesa.
- Przepraszam , nie chciałem , żeby tak wyszło....- zaczął się tłumaczyć
- Dobra , nie tłumacz się. Stało się to się nie odstanie. - uśmiechnęłam się , na co on mnie przytulił.
- Idziemy do reszty ? - spytał
- No jasne , bo jeszcze trochę to się pozabijają. - śmialiśmy się jak opętani i poszliśmy na dół gdzie zdziwiła nas cisza. Poszliśmy do kuchni , nikogo tam nie było w salonie tak samo. Weszłam do łazienki i zostałam całe zamazane lustro. Oczywiście moją czerwoną szminką , musieli to zrobić. Jakoś bez niej przeżyję , bo i tak wolę błyszczyk.
- Panie Haroldzie Edwardzie Styles ! Rusz te swoje cztery litery i do łazienki przyjdź ! - wydarłam się , a on po chwili już był.
- Co się tak drzesz młoda ?
- Tylko nie młoda ! I patrz jaką miłą wiadomość te ćwoki nam zostawili. - wskazałam na lustro.
- Dobra...poczekaj spróbuję odczytać co tam odpisali...- zamyślił się chwilę
- Już wiem !
- No to mów
- " Poszliśmy na plażę , widzieliśmy was , nie chcieliśmy przeszkadzać i nie szukajcie nas bo i tak nie znajdziecie. Zamknęliśmy was w domu i mamy klucze..."
- Że co ???
***
Hej <33 Dawno mnie nie było , bo brak weny i za dużo nauki ;c Postanawiam poprawę ! lecz nic nie obiecuję , mam nadzieję , że się podoba :D Liczę na jakieś komentarze :) I przepraszam , że taki krótki , ale tak ma być :>
~Agula
Subskrybuj:
Posty (Atom)